Traveler’s Notebook OLIVE EDITION

Jaki kolor pasuje do notatnika Traveler’s notebook?

Od chwili gdy w 2006 roku na rynku pojawiła się klasyczna edycja notatników Traveler’s notebook w kolorze brązowym i czarnym, firma Traveler’s Company projektowała wiele prototypów ponownie zastanawiając się nad kolorem.

Znakiem rozpoznawczym notatnika Traveler’s notebook jest okładka, która im częściej używana zyskuje na wartości. Dzieje się to za sprawą koloru i faktury skóry. Ponieważ nie ma dwóch takich samych kawałków skóry, każda okładka inaczej reaguje na środowisko przez co inaczej się zmienia. Dlatego przewidywanie tych zmian i praca nad uzyskaniem idealnego koloru i tonu, które będą odpowiednie dla notatnika wymaga czasu.

Pierwsza limitowana edycja Camel pojawiła się w 2011 roku, z okazji dziesięciu lat istnienia marki na rynku. W 2015 roku cieszyliśmy się Blue Edition. Natomiast rok 2017 przedstawia nową edycję limitowaną – OLIVE EDITION.

Celem Traveler’s Company było uzyskanie koloru kojarzącego się z kolorem starych lasów, których korzenie pamiętają czasy antyczne.

Ponieważ natura zawsze była inspiracją dla artystów. Koiła, pobudzała wyobraźnie, dodawała energii, była symbolem.

Henry David Thoreau w leśnej okolicy Walden Pond zbudował drewnianą chatę, gdzie odbył podroż w głąb siebie, oraz prowadził niezależne życie w zgodzie z naturą, co zaowocowało jego wielkim dziełem pt. „Walden, czyli życie w lesie”. Dla japońskiego fotografa Michio Hoshino właśnie dziki krajobraz Alaski stał się natchnieniem do pięknych zdjęć. Poeci Basho i Santoka znaleźli inspirację aby stworzyć arcydzieła spacerując przez japońskie lasy. Byli też Brautigan i Kerouac, którzy w niezwykły sposób pisali o dziewiczych lasach amerykańskiego regionu Big Sur.

Właśnie w lasach artyści zawsze odnajdywali energię aby tworzyć nowe, wielkie dzieła i na stałe zapisać się na kartach historii.

Zainspirowany kolorem lasów, nowy Traveler’s notebook OLIVE EDITION to bardzo limitowana edycja na rok 2017. W edycji znajdziemy też uchwyt na długopis w kolorze oliwkowym, jak również długopis, który mamy nadzieję będzie używany w parze z notatnikiem. Do każdego długopisu dołączony jest rzemyk, który pozwoli nam mieć go zawsze przy sobie.

Z notatnikiem Traveler’s Notebook OLIVE EDITION w ręce i z uczuciem, że podróżujemy przez pustkowia dziewiczych ziem, niech każdy nowy dzień będzie dla nas nową podróżą.

Miłej podróży w nieznane z Traveler’s notebook OLIVE EDITION!

Traveler’s OLIVE EDITION z Japonii wyruszy końcem marca, ale miesiąc wcześniej czyli już końcem lutego pojawi się w przedsprzedaży w Polsce.

Cena notatnika Traveler’s notebook OLIVE EDITION to 240,00 zł, długopisu – 130,00 zł, natomiast uchwytu na długopis – 49,00 zł.

Tomoe River

Tomoe River to owiany już legendą najcieńszy papier do pisania. Papier na którym drukowana jest Biblia i słowniki. Dedykowany papierniczym koneserom. Nieodłączny element piór wiecznych.

Jak wiemy, najlepsze wynalazki powstają z przypadku. Tomoe River nie stanowi tutaj wyjątku. Papier ten został stworzony z myślą o druku, a konkretnie o sytuacjach, które wymagały dużego nakładu papieru redukując objętość ale nie tracąc na wysokiej jakości. Dlatego też pierwotnie na papierze Tomoe River były drukowane broszury i katalogi. Był to strzał w dziesiątkę! Ze względu na gramaturę papieru Tomoe River oraz niezwykłą wytrzymałość, drukarnie były w stanie drukować więcej stron za tą samą cenę. Ale w jaki sposób Tomoe River „spotkał się” z piórem wiecznym?

Oto i nasz przypadek. Ktoś kiedyś przeglądając broszurę zwrócił uwagę na papier Tomoe River. Poczuł, że jest przyjemnie gładki w dotyku i spróbował na nim coś napisać. Ku jego zdziwieniu, okazało się, że jest wprost stworzony do pisania piórem, ponieważ nie przebija i nie strzępi się, a jego faktura sprawia, że dotrzymuje kroku szybko piszącym osobom. W ten właśnie sposób Tomoe River stał się pożądanym produktem.

Te same cechy, które zapewniły sukces drukarski, sprawiły, że Tomoe River stał się najlepszym podłożem dla atramentu. Obecnie Tomoe River jest dostępny u nas w sklepie w formie padów i luźnych kartek, w dwóch kolorach, kremowym i białym. Ale na tym nie kończy się jego kariera. Tomoe River to także wypełnienie słynnego już na całym świecie kalendarza Hobonichi.

Naszym zdaniem gdyby przyznawano nagrodę Nobla dla najbardziej gładkiego, wytrzymałego, cienkiego i przyjaznego dla atramentu papieru to Tomoe River z pewnością byłby mocnym kandydatem. Zgadzacie się?

A jakie są Wasze doświadczenia z Tomoe River?

Traveler’s Notebook – jak dobrać wkłady?

Traveler’s Notebook jest najczęściej wybieranym przez was notatnikiem z naszej oferty. Z komentarzy wiemy, że uwielbiany jest za to, że pozostawia wybór, jest indywidualny i nikt nie narzuca co i w którym miejscu powinniśmy mieć.

Wkładów jest dużo, pytań o nie również. Dlatego postanowiliśmy stworzyć przewodnik i opisać wam do czego można używać poszczególne wkłady. Klikając na nazwę wkładu przeniesiecie się bezpośrednio do sklepu.

Gotowi? Zaczynamy od wkładów do dużego Travelersa, zwanego również wersją Regular:

Wkład 001

  • Wkład w linie, jeden z najbardziej popularnych wkładów. Linie oddzielone są od siebie o 6,4 mm, każdy wkład to 64 strony słynnego papieru MD, który genialnie współpracuje z atramentem.

Wkład 002

  • Wkład w kratkę, papier MD. Kratka w kolorze grafitowym o wymiarach 5 x 5 mm.

Wkład 003

  • Wkład gładki, który również znajdziemy w zestawie startowym notatnika Traveler’s Notebook. Papier MD.

Wkład 004

  • Wkład w którym znajdziemy 3 samoprzylepne kieszonki, wykonane z PVC. Można je wkleić na wewnętrzną cześć okładki albo bezpośrednio na jeden z wkładów. Klej jest bardzo mocny. Ze względu na rozmiar kieszonek z powodzeniem można ich użyć również do notatnika w rozmiarze paszportowym.

Wkład 006

  • Wkład to duża samoprzylepna kieszonka, która pomieści np. kartkę A4 złożona na trzy. Dodatkowo kieszonka posiada nacięcie, które zostało tak zaprojektowane aby pomieścić w nim wizytówki. Klej jest bardzo mocny, możemy ją nakleić na wewnętrzną część okładki notatnika.

Wkład 007

  • Zestaw 12 silikonowych kieszonek na wizytówki. Idealnie sprawdzi się również do przechowywania biletów, znaczków i małych karteczek.

Wkład 008

  • Absolutnie niezbędny wkład w podróży! Silikonowa kieszonka z jednej strony zamykana na zip, a z drugiej zwykła wsuwana kieszeń. Bezpiecznie przechowa obcą walutę, paszport lub bilety. Kieszonka jest również bardzo praktyczna w codziennym użytkowaniu, szczególnie jeżeli zdarza nam się zbierać kartki, karteczki i paragony.

Wkład 009

  • Wkład zwany naprawczym, a konkretnie jest to zestaw gumek do wymiany głównych gumek oraz zakładki trzymające cały notatnik. Zdecydowanie wkład ten nie będzie nam potrzebny przez pierwsze kilka lub nawet kilkanaście miesięcy użytkowania.

Wkład 010

  • Zestaw dwustronnych naklejek różnej wielkości. Jeśli planujemy zbierać bilety wstępu, może rachunki albo znaczki, to ten wkład przyda się z całą pewnością. Z powodzeniem możemy bez niego żyć, używając zamiast niego zwykłej taśmy dwustronnej.

Wkład 011

  • Nazywanie go wkładem może być mylące, bo właściwie jest to segregator/folder. Możemy do niego wpinać zapisane już wkłady, których nie chcemy nosić ze sobą. Albo kalendarze z lat poprzednich.

Wkład 012

  • Wkład do szkicowania i malowania. Papier jest grubszy, przez co idealny również do malowania akwarelami. Każda strona posiada perforacje, dzięki czemu możemy wyrywać strony z naszymi rysunkami. Każdy wkład ma 48 stron.

Wkład 013

  • Wkład z ultra cienkim papierem, który bardzo dobrze współpracuje z atramentem nie strzępi, nie przebija, miłośnicy piór wiecznych i cienkiego papieru szczególnie lubią właśnie ten wkład. Posiada 128 stron.

Wkład 014

  • Wkład z papierem kraft, czyli szarym papierem który będzie doskonałą bazą pod wklejanie pamiątek z podróży. Bardzo dobrze sprawdza się również do szkicowania i rysowania. Wkład ma 64 strony.

Wkład 015

  • Uchwyt oznaczony rozmiarem S, najmniejszy z uchwytów. Pióro lub długopis montujemy przekładając sam clips, a nie całe pióro. Dostępny w trzech kolorach dopasowanych do kolorów notatników.

Wkład 016

  • Uchwyt oznaczony rozmiarem M, to największy z uchwytów. Pomieści pióro, długopis lub ołówek o średnicy do 12mm. Dostępny w trzech kolorach dopasowanych do kolorów notatników.

Wkład 017

  • Wieczny kalendarz w formacie miesięczny, czyli taki w którym nie ma naniesionych dat. Możemy więc wypisać samemu kolejne miesiące lub tylko niektóre, sugerując się na przykład planowanymi podróżami.

Wkład 018

  • Wieczny kalendarz w formacie tygodniowym wertyklanym, nie ma naniesionych dat. Możemy sami wypisać cały rok lub tylko wybrane daty. W jednym wkładzie jest miejsca na 28 tygodni.

Wkład 019

  • Tygodniowy kalendarz wieczny z miejscem na notatki. Po jednej stronie jest kalendarz w układzie tygodniowym, po drugiej miejsce na notatki. Kalendarz nie ma naniesionych dat, możemy go używać jak zwykłego kalendarza lub tylko wpisując wybrane tygodnie z roku. Wystarczy nam na 28 tygodni.

Wkład 020

  • Kieszonki wykonane z woskowanego papieru. Każda strona wkładki ma dwie kieszonki, mniejszą i większą. Mogą służyć do przechowywania biletów lotniczych, wizytówek, kartek i paragonów.

Wkład 021

  • Zestaw gumek do łączenia kolejnych wkładów. W komplecie znajdziecie cztery gumki, dwie czarne i dwie brązowe.

Wkład 022

  • Komplet karteczek samoprzylepnych typu posting notes. W zestawie aż 8 formatów, po 30 sztuk czyli w sumie aż 240 karteczek.

Wkład 023

  • Samoprzylepne kieszonki w formacie wizytówkowym. W zestawie 18 kieszonek, które możemy wkleić na wnętrze okładki lub bezpośrednio na jeden z wkładów. Pojedyncze kieszonki pasują również do notatnika w formacie paszportowym.

To wszystkie gotowe wkłady, ale to nie koniec możliwości personalizacji notatnika. Jeśli zapragniecie stworzyć swój własny wkład, z zupełnie innym środkiem mogą wam się przydać przygotowane przez zespół Traveler’s Notebook gotowe mapy, kalendarze lub przeliczniki miar. Możecie je ściągnąć tutaj w formacie pdf.

Jeśli jeszcze czegoś nie wiecie, to zachęcamy do zadawania pytań w komentarzach. W ten sposób odpowiedzi mogą przydać się innym użytkownikom 😀

Eureka, czyli moment olśnienia – Blackwing 530

W 1848 roku, podczas pracy w tartaku w Colomie w stanie Kalifornia w Stanach Zjednoczonych, James W. Marshall odkrył płatki złota w rzece American River. Odkrycie to zapoczątkowało okres znany jako Kalifornijska gorączka złota. Setki tysięcy właścicieli przedsiębiorstw, artystów, prawników i ludzi różnych zawodów porzuciło swoje dotychczasowe życie i przeniesło się do Kalifornii Północnej w pogoni za fortuną i szansą na lepsze życie.

Gorączka złota w Kalifornii Północnej to znaczący moment w dziejach, moment, który został uwieczniony mottem „Eureka! Znalazłem!”. Kalifornia Północna odnalazła nie tylko złoto, ale także swoją tożsamość. Stała się miejscem ludzi różnych narodowości, kultur i pomysłów, którym jest do dnia dziejszego. Ten moment samopoznania Kalifornii to prawdziwa eureka.

W procesie twórczym jest podobnie, reszta świata nagle przestaje mieć znaczenie, a jedyne co się liczy w takiej chwili to odkrycie, którego dokonaliśmy. Takie momenty olśnienia zdarzają się za każdym razem kiedy kompozytor znajduje doskonałą melodię dla słów, lub kiedy malarz napotyka inspirację po tygodniach bezsensownego mazania pędzlem. I właśnie takie chwile pomagają określić zarówno artystę jak i jego pracę.

Złoty korpus ołówka Blackwing 530 ma przypominać nam, że właśnie w takiej chwili trafiamy na żyłę złota. Numer 530 to hołd dla Sutter’s Mill, historycznego miejsca w Kalifornii oznaczonego numerem 530, gdzie po raz pierwszy znaleziono złoto.

 

W modelu Blackwing 530 został wykorzystany najtwardszy grafit Palomino, taki sam jak w ołówku Blackwing 24.

Z takim ołówkiem wszystko co stworzymy na pewno zamieni się w złoto 😉

Newsletter, czyli list bez odpowiedzi.

Pisanie listów i kartek, sprawia mi prawdopodobnie większą przyjemność niż tym, którym je później wysyłam. Nie zniechęca mnie nawet fakt, że ja co roku z wakacji wysyłam około 50 kartek, a otrzymuje zaledwie 2 (DWIE) sztuki! Wybieranie kartek, koloru atramentu i odpowiedniej treści, to mogłoby być moje jedyne zajęcie na wakacjach. Podczas tegorocznych majowych wakacji pisałam kartki również za współtowarzyszkę! Uzależniona? Desperatka? Nie mam pojęcia, tak już mam.

Ale co moje dziwactwo ma wspólnego z newsletterem? A no to, że na newslettery też raczej nikt nie odpowiada. Ba! Sukcesem jest, jeśli ktoś je w ogóle czyta! Newslettery to taka trochę zmora dzisiejszych czasów. Dostajemy ich tak dużo, że nawet bardzo cierpliwi, próbując przedrzeć się przez skrzynkę mailową tracą cierpliwość. Bardzo często nie mają żadnej wartości dla czytelnika, nie licząc oczywiście tych wszystkich, które w tytule mają ‚jesteś piękna’, ‚cześć kochanie’ ‚tęskniłaś?’ – te czytam! Zawsze. Jedno jest pewne, newslettery to zło! Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało.

Ostatnio jednak, zauważyliśmy w Escribo, ze coraz więcej klientów zapisuje się do newslettera, którego my nigdy nie wysyłaliśmy (bo przecież to samo zło). Wpadliśmy więc na pomysł, aby połączyć moją miłość do pisana kartek i listów z newsletterem i spróbować odczarować ich złą sławę.

Co znajdziecie w newsletterach od nas?

  • Informacje o nowych markach, które będziemy sprowadzać do Polski
  • Linki do ukrytych zakładek z przedsprzedażą nowości i limitowanych edycji
  • Plany naszych podróży papierniczych i oczywiście tych targowych po Polsce
  • Kody rabatowe na wybrane kolekcje

Pierwszy Newsletter powędruje na Wasze skrzynki już dziś! Planowo będziemy wysyłać wiadomość dwa razy w miesiącu, konkretne i bez lania wody, więc tylko wtedy jeśli faktycznie będziemy mieli co pisać. Wszyscy, którzy się zapisali podczas zakładania konta dostaną go automatycznie, pozostałych zapraszamy tu:



Hołd dla Dorothei Lange – Blackwing 344

Na początku XX w. zdjęcia były efektem reakcji chemicznych i fizycznych. To piękne połączenie nauki i kreatywności wzniosły fotografię do rangi sztuki, na długo zanim powszechnie została postrzegana w ten sposób. Rezultatem tego artystycznego procesu są zdjęcia, które są głęboko powiązane nie tylko z fotografem i jego obiektem, ale także ze środowiskiem.

W 1936, podczas swojej pracy dla Farm Security Administration, Dorothea Lange zrobiła jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć w historii Ameryki. „Matka Tułaczka” oddaje esencję okresu wielkiego kryzysu w Ameryce, którą reprezentuje 32 – letnia matka siedmiorga dzieci z Nipomo w Kalifornii. Ten obraz jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów umiejętności fotografa do uchwycenia emocji i opowiedzenia historii.

Blackwing 344 powstał z okazji 80 rocznicy powstania tego historycznego zdjęcia oraz spuścizny autorki. Ciemnoczerwony korpus, czerwony napis, jasno czerwona skuwka i czarna gumka odzwierciedla jak Blackwing 602 mógłby wyglądać w ciemni. Numer odnosi się do Biblioteki Kongresu, gdzie znajduje się 344 zdjęć autorstwa Dorothea Lange, włączając legendarną „Matkę Tułaczkę”.

Jak się Wam podoba?

Monsieur J. Herbin

 

J. Herbin to najstarsza firma na świecie zajmująca się produkcją atramentu, używając wyłącznie naturalnych barwników o neutralnym pH. Naboje od niedawna dostępne są również w Escribo – dokładnie tu

Ale kim tak naprawdę był J. Herbin?

J. Herbin był żeglarzem w siedemnastowiecznej Francji. Podczas swoich morskich podróży J. Herbin niejednokrotnie używał popularnego wówczas w Europie atramentu żelazowo-galusowego. Jednak zła pogoda i wilgoć na statku nie były odpowiednie ani dla papieru, ani dla atramentu. Takie warunki wymagały czegoś specjalnego. Podczas jednej z wielu podróży do Indii, J. Herbin opracował swoją własną recepturę atramentu żelazowo-galusowego, który był prawdopodobnie prezentem dla kapitana statku. Kończąc przygodę z żeglarstwem, J. Herbin zakończył pracę nad atramentem.

J. Herbin zamieszkał w Paryżu, gdzie zaczął produkować lak, posługując się specjalną recepturą przywiezioną z Indii. Wówczas inny żeglarz słysząc legendy o jego atramencie i jego właściwościach, odwiedził jego warsztat w Paryżu i przekonał go do produkcji oraz sprzedaży atramentu. Od samego początku produkty J. Herbin osiągnęły ogromny sukces w całej Francji, a z jego usług korzystały pokolenia wybitnych osób, między innymi Ludwik XIV czy Coco Chanel.

To co charakteryzuje atramenty J. Herbin to niepowtarzalne kolory i pobudzające wyobraźnię, sentymentalne nazwy. Każdy kolor to inna historia, zainspirowana podróżami żeglarza, wydarzeniami we Francji, sławnymi postaciami lub legendami.

A jaki jest Twój ulubiony kolor i do czego Cię zainspiruje?

YSTUDIO – sentymentalny minimalizm

 

Żyjemy w ciągłym biegu, w zimnym świecie przepełnionym nowymi technologiami, w którym często nie potrafimy się odnaleźć. Spróbujmy zamknąć komputer, odizolować się od otaczającej nas rzeczywistości, wziąć kartkę papieru i napisać najszczersze myśli, które kłębią się w naszych głowach, oraz odblokować siedzące w nas emocje. Właśnie do tego są stworzone produkty Ystudio.

 

Ystudio to nowa marka, założona w 2012 roku w Tajwanie, która podbija rynek piśmienniczy na całym świecie. Prostota formy i wykorzystywanie naturalnych materiałów wysokiej jakości takich jak mosiądz, miedź i drewno orzechowe zapewniła im ogromny sukces. Każdy produkt został wykonany ręcznie przez doświadczonych rzemieślników w lokalnych fabrykach. Są one odzwierciedleniem cech mieszkańców Tajwanu – wyjątkowość i solidność.

 

Ystudio podkreśla, że ich najważniejszym celem jest zgłębianie powoli zanikającej kultury poprzez wplatanie przeszłych wspomnień do życia codziennego. Wspomnienia mają do nas wracać za każdym razem, kiedy spojrzymy na ich produkty. Zostały one specjalnie zaprojektowane, aby towarzyszyły nam każdego dnia przez długie lata. Według Ystudio to właściciel sprawia, że długopis jest wyjątkowy. To Ty tworzysz jego własną historię. Przypadkowe otarcia, rysy, czy rdza są odbiciem zdobytego doświadczenia, czyli tego, co jest najbardziej cenne w życiu. Nie bez powodu produkty Ystudio zostały wykonane z mosiądzu, ponieważ mosiądz przebywając w różnych środowiskach może zmienić kolor, nadając im indywidualny charakter.

Produkty Ystudio dzielą się na dwie kolekcje: Classic, w kolorze surowego mosiądzu, oraz Brassing w kolorze czarnym z matowym wykończeniem.

Seria BRASSING została zadedykowana dla mniej cierpliwych. Pozwala ona „oszukać” cały proces i zaprojektować samemu przyjemny efekt patyny w dowolnym stopniu, ponieważ w każdym opakowaniu znajduje się papier ścierny, który pozwala delikatnie usunąć kolor, odkrywając szlachetny mosiądz. Ponadczasowe, minimalistyczne formy mają inspirować powrót do tradycji przekazywania cennych pamiątek z pokolenia na pokolenie, nadając im symboliczny charakter.

Wszystko to sprawia, że marka Ystudio jest wyjątkowa i godna zaufania, czego najlepszym potwierdzeniem jest fakt, że została doceniona prestiżową nagrodą HKDA Global Design Awards oraz wyróżniona przez Shopping Design BEST 100 już w pierwszym roku swojego istnienia.

W myśl hasła „The Weight of Words” niech waga tych mosiężnych instrumentów przypomina Ci o odpowiedzialności za każde słowo i zainspiruje Cię do tworzenia własnej historii.

10 urodziny Traveler’s Notebook!

To już dziesięć lat od powstania japońskiego Traveler’s Notebook. Jak mówią twórcy to było dziesięć lat pełnych inspirujących spotkań, rozmów i podróży.

Niesamowite jak ten notatnik zawładnął sercami użytkowników na całym świecie. Każdego roku użytkowników przybywa, a twórcy starają się zaskoczyć czymś nowym. Z okazji 10 urodzin Traveler’s Notebook twórcy stworzyli miniaturową kolekcję notatników.

Oprócz dotychczasowych kolorów czarnego i brązowego powstał również nowy kolor CAMEL, który tej wiosny wchodzi na stałe do oferty.

Każdy z notatników będzie zapakowany w pamiątkową puszkę. W środku znajdziecie mosiężną zawieszkę, zestaw naklejek i oczywiście miniaturowy Traveler’s Notebook w wybranym kolorze.

Miniaturowa kolekcja w sprzedaży wiosną!

Przedsprzedaż ciut wcześniej 😉

Bo marzenia trzeba spełniać!

Dziś nadszedł ten dzień w którym spełniło się kolejne z naszych marzeń. Marzeń, bo nie jest to ani projekt biznesowy, ani kolejny etap rozwoju firmy.

Gdy ktoś pyta czy przeliczyliśmy to, czy będzie się opłacało, czy będą klienci? To zdaliśmy sobie sprawę, że na wszystkie pytanie odpowiedz jest jedna – nie! Kto przelicza spełnianie marzeń? My z pewnością nie!

Dziś, 9 grudnia 2015 otworzyliśmy nasze Papierowe Atelier. Celowo nie nazwaliśmy go sklepem, bo nie traktujemy go jak sklep.

Papierowe Atelier to Nasz Dom. To miejsce, do którego chcemy zaprosić wszystkich miłośników papieru, spinaczy, ołówków, piór i atramentu. Zaprosić na wspólne oglądanie zdjęć z podróży, podczas których poszukujemy notatników, dotykanie papieru, próbowanie stalówek i atramentów, na wąchanie okładek i wspólne przeglądanie katalogów. To będzie miejsce, w którym będziemy się mogli spotkać i porozmawiać o naszym wspólnym bziku!

Mamy nadzieję, że nas odwiedzicie!

Zapraszamy do Papierowego Atelier!