Newsletter, czyli list bez odpowiedzi.

Pisanie listów i kartek, sprawia mi prawdopodobnie większą przyjemność niż tym, którym je później wysyłam. Nie zniechęca mnie nawet fakt, że ja co roku z wakacji wysyłam około 50 kartek, a otrzymuje zaledwie 2 (DWIE) sztuki! Wybieranie kartek, koloru atramentu i odpowiedniej treści, to mogłoby być moje jedyne zajęcie na wakacjach. Podczas tegorocznych majowych wakacji pisałam kartki również za współtowarzyszkę! Uzależniona? Desperatka? Nie mam pojęcia, tak już mam.

Ale co moje dziwactwo ma wspólnego z newsletterem? A no to, że na newslettery też raczej nikt nie odpowiada. Ba! Sukcesem jest, jeśli ktoś je w ogóle czyta! Newslettery to taka trochę zmora dzisiejszych czasów. Dostajemy ich tak dużo, że nawet bardzo cierpliwi, próbując przedrzeć się przez skrzynkę mailową tracą cierpliwość. Bardzo często nie mają żadnej wartości dla czytelnika, nie licząc oczywiście tych wszystkich, które w tytule mają ‚jesteś piękna’, ‚cześć kochanie’ ‚tęskniłaś?’ – te czytam! Zawsze. Jedno jest pewne, newslettery to zło! Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało.

Ostatnio jednak, zauważyliśmy w Escribo, ze coraz więcej klientów zapisuje się do newslettera, którego my nigdy nie wysyłaliśmy (bo przecież to samo zło). Wpadliśmy więc na pomysł, aby połączyć moją miłość do pisana kartek i listów z newsletterem i spróbować odczarować ich złą sławę.

Co znajdziecie w newsletterach od nas?

  • Informacje o nowych markach, które będziemy sprowadzać do Polski
  • Linki do ukrytych zakładek z przedsprzedażą nowości i limitowanych edycji
  • Plany naszych podróży papierniczych i oczywiście tych targowych po Polsce
  • Kody rabatowe na wybrane kolekcje

Pierwszy Newsletter powędruje na Wasze skrzynki już dziś! Planowo będziemy wysyłać wiadomość dwa razy w miesiącu, konkretne i bez lania wody, więc tylko wtedy jeśli faktycznie będziemy mieli co pisać. Wszyscy, którzy się zapisali podczas zakładania konta dostaną go automatycznie, pozostałych zapraszamy tu:



Hołd dla Dorothei Lange – Blackwing 344

Na początku XX w. zdjęcia były efektem reakcji chemicznych i fizycznych. To piękne połączenie nauki i kreatywności wzniosły fotografię do rangi sztuki, na długo zanim powszechnie została postrzegana w ten sposób. Rezultatem tego artystycznego procesu są zdjęcia, które są głęboko powiązane nie tylko z fotografem i jego obiektem, ale także ze środowiskiem.

W 1936, podczas swojej pracy dla Farm Security Administration, Dorothea Lange zrobiła jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć w historii Ameryki. „Matka Tułaczka” oddaje esencję okresu wielkiego kryzysu w Ameryce, którą reprezentuje 32 – letnia matka siedmiorga dzieci z Nipomo w Kalifornii. Ten obraz jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów umiejętności fotografa do uchwycenia emocji i opowiedzenia historii.

Blackwing 344 powstał z okazji 80 rocznicy powstania tego historycznego zdjęcia oraz spuścizny autorki. Ciemnoczerwony korpus, czerwony napis, jasno czerwona skuwka i czarna gumka odzwierciedla jak Blackwing 602 mógłby wyglądać w ciemni. Numer odnosi się do Biblioteki Kongresu, gdzie znajduje się 344 zdjęć autorstwa Dorothea Lange, włączając legendarną „Matkę Tułaczkę”.

Jak się Wam podoba?

Monsieur J. Herbin

 

J. Herbin to najstarsza firma na świecie zajmująca się produkcją atramentu, używając wyłącznie naturalnych barwników o neutralnym pH. Naboje od niedawna dostępne są również w Escribo – dokładnie tu

Ale kim tak naprawdę był J. Herbin?

J. Herbin był żeglarzem w siedemnastowiecznej Francji. Podczas swoich morskich podróży J. Herbin niejednokrotnie używał popularnego wówczas w Europie atramentu żelazowo-galusowego. Jednak zła pogoda i wilgoć na statku nie były odpowiednie ani dla papieru, ani dla atramentu. Takie warunki wymagały czegoś specjalnego. Podczas jednej z wielu podróży do Indii, J. Herbin opracował swoją własną recepturę atramentu żelazowo-galusowego, który był prawdopodobnie prezentem dla kapitana statku. Kończąc przygodę z żeglarstwem, J. Herbin zakończył pracę nad atramentem.

J. Herbin zamieszkał w Paryżu, gdzie zaczął produkować lak, posługując się specjalną recepturą przywiezioną z Indii. Wówczas inny żeglarz słysząc legendy o jego atramencie i jego właściwościach, odwiedził jego warsztat w Paryżu i przekonał go do produkcji oraz sprzedaży atramentu. Od samego początku produkty J. Herbin osiągnęły ogromny sukces w całej Francji, a z jego usług korzystały pokolenia wybitnych osób, między innymi Ludwik XIV czy Coco Chanel.

To co charakteryzuje atramenty J. Herbin to niepowtarzalne kolory i pobudzające wyobraźnię, sentymentalne nazwy. Każdy kolor to inna historia, zainspirowana podróżami żeglarza, wydarzeniami we Francji, sławnymi postaciami lub legendami.

A jaki jest Twój ulubiony kolor i do czego Cię zainspiruje?

YSTUDIO – sentymentalny minimalizm

 

Żyjemy w ciągłym biegu, w zimnym świecie przepełnionym nowymi technologiami, w którym często nie potrafimy się odnaleźć. Spróbujmy zamknąć komputer, odizolować się od otaczającej nas rzeczywistości, wziąć kartkę papieru i napisać najszczersze myśli, które kłębią się w naszych głowach, oraz odblokować siedzące w nas emocje. Właśnie do tego są stworzone produkty Ystudio.

 

Ystudio to nowa marka, założona w 2012 roku w Tajwanie, która podbija rynek piśmienniczy na całym świecie. Prostota formy i wykorzystywanie naturalnych materiałów wysokiej jakości takich jak mosiądz, miedź i drewno orzechowe zapewniła im ogromny sukces. Każdy produkt został wykonany ręcznie przez doświadczonych rzemieślników w lokalnych fabrykach. Są one odzwierciedleniem cech mieszkańców Tajwanu – wyjątkowość i solidność.

 

Ystudio podkreśla, że ich najważniejszym celem jest zgłębianie powoli zanikającej kultury poprzez wplatanie przeszłych wspomnień do życia codziennego. Wspomnienia mają do nas wracać za każdym razem, kiedy spojrzymy na ich produkty. Zostały one specjalnie zaprojektowane, aby towarzyszyły nam każdego dnia przez długie lata. Według Ystudio to właściciel sprawia, że długopis jest wyjątkowy. To Ty tworzysz jego własną historię. Przypadkowe otarcia, rysy, czy rdza są odbiciem zdobytego doświadczenia, czyli tego, co jest najbardziej cenne w życiu. Nie bez powodu produkty Ystudio zostały wykonane z mosiądzu, ponieważ mosiądz przebywając w różnych środowiskach może zmienić kolor, nadając im indywidualny charakter.

Produkty Ystudio dzielą się na dwie kolekcje: Classic, w kolorze surowego mosiądzu, oraz Brassing w kolorze czarnym z matowym wykończeniem.

Seria BRASSING została zadedykowana dla mniej cierpliwych. Pozwala ona „oszukać” cały proces i zaprojektować samemu przyjemny efekt patyny w dowolnym stopniu, ponieważ w każdym opakowaniu znajduje się papier ścierny, który pozwala delikatnie usunąć kolor, odkrywając szlachetny mosiądz. Ponadczasowe, minimalistyczne formy mają inspirować powrót do tradycji przekazywania cennych pamiątek z pokolenia na pokolenie, nadając im symboliczny charakter.

Wszystko to sprawia, że marka Ystudio jest wyjątkowa i godna zaufania, czego najlepszym potwierdzeniem jest fakt, że została doceniona prestiżową nagrodą HKDA Global Design Awards oraz wyróżniona przez Shopping Design BEST 100 już w pierwszym roku swojego istnienia.

W myśl hasła „The Weight of Words” niech waga tych mosiężnych instrumentów przypomina Ci o odpowiedzialności za każde słowo i zainspiruje Cię do tworzenia własnej historii.

10 urodziny Traveler’s Notebook!

To już dziesięć lat od powstania japońskiego Traveler’s Notebook. Jak mówią twórcy to było dziesięć lat pełnych inspirujących spotkań, rozmów i podróży.

Niesamowite jak ten notatnik zawładnął sercami użytkowników na całym świecie. Każdego roku użytkowników przybywa, a twórcy starają się zaskoczyć czymś nowym. Z okazji 10 urodzin Traveler’s Notebook twórcy stworzyli miniaturową kolekcję notatników.

Oprócz dotychczasowych kolorów czarnego i brązowego powstał również nowy kolor CAMEL, który tej wiosny wchodzi na stałe do oferty.

Każdy z notatników będzie zapakowany w pamiątkową puszkę. W środku znajdziecie mosiężną zawieszkę, zestaw naklejek i oczywiście miniaturowy Traveler’s Notebook w wybranym kolorze.

Miniaturowa kolekcja w sprzedaży wiosną!

Przedsprzedaż ciut wcześniej 😉

Bo marzenia trzeba spełniać!

Dziś nadszedł ten dzień w którym spełniło się kolejne z naszych marzeń. Marzeń, bo nie jest to ani projekt biznesowy, ani kolejny etap rozwoju firmy.

Gdy ktoś pyta czy przeliczyliśmy to, czy będzie się opłacało, czy będą klienci? To zdaliśmy sobie sprawę, że na wszystkie pytanie odpowiedz jest jedna – nie! Kto przelicza spełnianie marzeń? My z pewnością nie!

Dziś, 9 grudnia 2015 otworzyliśmy nasze Papierowe Atelier. Celowo nie nazwaliśmy go sklepem, bo nie traktujemy go jak sklep.

Papierowe Atelier to Nasz Dom. To miejsce, do którego chcemy zaprosić wszystkich miłośników papieru, spinaczy, ołówków, piór i atramentu. Zaprosić na wspólne oglądanie zdjęć z podróży, podczas których poszukujemy notatników, dotykanie papieru, próbowanie stalówek i atramentów, na wąchanie okładek i wspólne przeglądanie katalogów. To będzie miejsce, w którym będziemy się mogli spotkać i porozmawiać o naszym wspólnym bziku!

Mamy nadzieję, że nas odwiedzicie!

Zapraszamy do Papierowego Atelier!

Blackwing – historia najdroższego ołówka na świecie

Sława ołówków Blackwing to fenomen, którego historię warto opowiedzieć. Choć w Polsce nie były one tak znane jak w Stanach, my postanowiliśmy przybliżyć tę markę i udostępnić ją w naszej ofercie. Ołowki Blackwing to pasmo wzlotów i upadków, które z czasem okazały się największym sukcesem tej marki. Ale wróćmy do początków.

Historia ołówków Blackwing zaczyna się w 1930 roku, kiedy na rynek wprowadza go Eberhard Faber. Założyciel firmy John Eberhard Faber pochodził ze słynnej bawarskiej rodziny Faber, do której do dziś należy imperium Faber-Castell. Choć może się to wydawać dziwne, najsłynniejszy ołówek na świecie nie należy jednak do firmy Faber-Castell. Firma Eberhard Faber wielokrotnie zmieniała właścicieli i choć Blackwing od początku był uznaną marką wśród artystów i pisarzy to w 1998 podjęto decyzję o zaprzestaniu produkcji. Dla ołówka Blackwing był to moment przełomowy, który na stałe wyznaczył jego pozycję w historii instrumentów piśmienniczych na świecie.

W sklepach ołówki bardzo szybko zostały wysprzedane, ludzie zaopatrywali się na zapas, gdy zabrakło ołówków w sklepach ich cena szybko osiągnęła zawrotną kwotę $40 za sztukę. Blackwing został okrzyknięty najlepszym ołówkiem na świecie i jednocześnie najdroższym.

Ołówki Blackwing otoczyła legenda i choć nie były już produkowane popyt na nie ciągle rósł.

Gdy artyści i pisarze zaczęli zauważać podobieństwo w jakości ołówków marki Palomino to słynnych Blackwing, zwrócono się do firmy Palomino o próbę wznowienia kultowego ołówka. Założyciel i CEO firmy Palomino, Charles Berlozhiemer korzystając ze swoich kontaktów i pozycji na rynku odtworzył początkowo jedynie słynny ołówek Blackwing 602. Wkrótce poszerzając ofertę o ołówki z bardziej miękkim grafitem Blackwing Pearl i Blackwing oraz fantazyjne kolorowe gumki, dzięki którym ołówek nabrał indywidualnego charakteru.

Wysokiej jakości grafit i wymienna gumka – to charakterystyczne cechy Blackwinga, które doceniło wielu znanych artystów na całym świecie. Blackwinga używali m.in. John Steinbeck, Stephen Sondheim, Leonard Bernstein, a także Chuck Jones, który stworzył przy pomocy tego niezwykłego ołówka Królika Bugsa i wiele innych postaci z popularnej kreskówki Looney Tunes.

A jak będzie wyglądał Twój Blackwing? I co nim stworzysz?

#blackwing #ołówki #palomino

Dzień dobry Escribo!

Escribo rozrasta się. Cieszy nas ogromnie, że tak wiele osób podziela naszą pasję i miłość do papieru. Wraz z rozwojem sklepu i coraz bogatszą korespondencją z naszymi klientami, dojrzeliśmy do decyzji o stworzeniu miejsca, w którym będziemy mogli wymieniać z Wami myśli i historie związane z notatnikami, papierem i przyborami do pisania.

Na blogu Escribo będziemy Was na bieżąco informować o nowościach pojawiających się w sklepie i o planach na przyszłość. Mamy dla Was mnóstwo niezwykłych opowieści o naszych papierowych podróżach do niesamowitych miejsc i o naszych spotkaniach z nietuzinkowymi ludźmi.

Mamy nadzieję, że blog stanie się miejscem spotkań, dzięki któremu łatwiej będzie nam Was poznać. Liczymy także, że uda się nakłonić Was do podzielenia się swoimi historiami. Bo te najpiękniejsze dobrze jest zapisać na papierze. A dzięki Escribo utrwalanie ich staje się jeszcze przyjemniejsze.