Przegląd kalendarzy 2018 – kalendarze MD

Leonardo da Vinci powiedział kiedyś, że prostota jest szczytem wyrafinowania. I chyba rzeczywiście tak jest, ponieważ minimalizm daje nam przestrzeń na doświadczenie tego wszystkiego co do nas przychodzi każdego dnia, to przepis na piękne życie.

Jeżeli i wy jesteście fanami minimalizmu – kalendarze MD na pewno przypadną Wam do gustu!

Kalendarze powstały na wzór dobrze już znanych notatników MD. Łączy je dokładnie wszystko, ten sam klasyczny design, najwyższa jakość papieru i format. Kalendarze MD można podzielić na dwie grupy – te w układzie miesięcznym, oraz te w układzie dziennym.

Kalendarze w układzie miesięcznym to tak naprawdę kalendarz 2w1, ponieważ łączy w sobie planer oraz notatnik. Pod względem formatu wybór jest naprawdę szeroki, możemy wybierać pomiędzy A4, A5, A6 i Slim. W środku na pierwszych dwóch stronach znajdziemy kalendarz roczny na rok 2017 i 2018, następne 26 stron zajmuje kalendarz miesięczny. Aż 26 stron, ponieważ jeden miesiąc jest wydrukowany na dwóch stronach, od grudnia 2017 do stycznia 2019. Pozostałe 167 stron to notatnik w linie (135 stron) oraz gładki (32 strony). Kalendarz, podobnie jak notatniki, jest szyty, oprawiony w kremową okładkę wykonaną z cienkiej tekturki, a grzbiet dodatkowo wzmocniony siateczką z muślinu, do której przymocowana jest pomarańczowa, satynowa zakładka. Ogromną zaletą jest to, że kalendarze w każdym formacie rozkładają się na płasko w dowolnym miejscu, dzięki czemu komfort pisania jest jeszcze większy. Ważne jest również to, że mimo tak wielu stron, kalendarz tak naprawdę nie zajmuje dużo miejsca. Jest wyjątkowo poręczny i z łatwością zmieści się w najbardziej upchanej torbie, czy plecaku.

Jeżeli chodzi o kalendarz dzienny, jest on już trochę większy.  Posiada aż 415 stron i podobnie jak we wcześniejszym kalendarzu, znajdziemy tutaj kalendarz roczny i miesięczny. 385 stron stanowi kalendarz dzienny, w którym jedna strona odpowiada jednemu dniu. Nie znajdziemy uprzednio wydrukowanych dat, musimy je wpisywać odręcznie, co ma swoje plusy. Czasami zdarza się tak, że gdy jesteśmy na urlopie, lub podczas świąt nie notujemy tak dużo, jak w pozostałych dniach. Ciekawym rozwiązaniem jest przedzielenie stron na pół, gdzie jedna część jest w linie i posiada wydrukowane godziny od 8 do 24, a druga jest gładka. Takie rozwiązanie daje nam całkowitą dowolność organizowania sobie miejsca i w żaden sposób nie ogranicza naszej kreatywności. Ponieważ kalendarz jest znacznie grubszy, wymaga solidnej okładki – zrobionej z materiału PVC, która sprawia, że również rozkłada się na płasko a dodatkowo chroni go przed niespodziewanymi wypadkami podczas pracy (wszyscy przecież kiedyś wylaliśmy kawę na kalendarz 😉 ). Dwie satynowe zakładki w kolorze pomarańczowym i czerwonym pomogą nam zapanować nad naszymi notatkami.

Jeżeli tradycyjne kalendarze w formie notatnika nie są dla Ciebie wystarczające, ponieważ dużo pracujesz przy biurku i lubisz szybkim rzutem oka sprawdzić swoje plany, miesięczny kalendarz MD na biurko będzie dla Ciebie idealny! Posiada szeroki margines, przeznaczony do robienia notatek oraz dodatkowe cztery gładkie strony. Midori pozostawia nam dowolność w użytkowaniu. Za pomocą czerwonych sznurków możemy postawić kalendarz na biurku, lub trzymać go na płasko.

Jednak co najważniejsze, wszystkie kalendarze MD są zrobione z najlepszej jakości papieru. Jest wprost idealny do pisania piórem, nie przebija, ani nie strzępi się. Ma przyjemny dla oka kremowy kolor i szare linie. Jak już zapewne wiecie, kolor papieru i linii, bądź kratki ma ogromne znaczenie dla naszego oka. Przy zestawieniu kolorystycznym proponowanym przez Midori oko tak szybko się nie męczy, przez co szybciej przyswaja informacje. Sam sposób wytwarzania papieru MD jest niezwykle ciekawy. To prawdziwy kunszt, o którym możecie przeczytać tutaj.

Krótko mówiąc, kalendarze MD to:

  • Najlepszej jakości papier MD
  • Szeroki wybór formatów
  • Satynowa zakładka
  • Ponadczasowy, minimalistyczny design
  • Komfort użytkowania

Wszystkie produkty MD są dowodem na to, że piękno tkwi w prostocie. Jednak największa zaletą jest to, że mamy absolutną dowolność. Możemy dostosować kalendarz do naszych potrzeb, samemu stworzyć ten jeden, nasz, unikalny, ponieważ mamy świetną bazę. Jest też praktyczny aspekt, kalendarze MD to zdecydowanie jedne z najbardziej przejrzystych i czytelnych kalendarzy. Nie ma tam niepotrzebnych ‘dodatków’, które tylko zajmowałyby cenne miejsce.

Kalendarz MD w układzie miesięcznym znajdziecie klikając tutaj i tutaj, natomiast w układzie dziennym tutaj.

Monokaki

Za każdym produktem kryje się historia, którą tworzą ludzie i ich doświadczenia.

Podczas naszej ostatniej podróży do Japonii znaleźliśmy produkt, który zdecydowanie może się taką pochwalić.

Monokaki to notatnik owiany legendą. Mówi się o nim, że jest to zeszyt szyty na miarę, ponieważ powstał on na specjalne zamówienie słynnej japońskiej autorki Fumo Niwa.

W roku 1939 babcia obecnego właściciela firmy spotkała się w kawiarni ze swoją dobrą znajomą Fumo Niwą. Podczas spotkania kobiety rozmawiały o lęku przed nieuchronnie zbliżającą się wojną. Fumo Niwa miała zwierzać się z obawy przed deficytem dobrego papieru do pisania. To jej słowa zainspirowały pozostałych pisarzy do stworzenia idealnego papieru, który byłby  wyjątkowo cienki, ale  jednocześnie się nie strzępił i nie przebijał. Miał to być papier wprost idealny dla osób, które piszą piórem wiecznym. Tak właśnie powstał papier Kotobukiya.

Papier bardzo szybko stał się produktem kultowym. Używali go niemal wszyscy japońscy pisarze i poeci. Mówi się, że jeżeli marzysz o zdobyciu literackiej nagrody Nobla lub nagrody Pulitzera, powinieneś zacząć pisać na tym właśnie papierze, bo to on gwarantuje zwycięstwo. Dowodem na to są Yasunari Kawabata, oraz Kenzaburo Oe, którzy otrzymali nagrody w roku 1968 oraz 1994. Natomiast inny miłośnik notatników Monokaki, Yukio Mishima do tej samej nagrody był nominowany trzykrotnie.

Okładka notatników Monokaki, która miała oddawać ducha japońskiej atmosfery, została zaprojektowana w roku 1940 przez słynną graficzkę mangi Ryo Takagi. Sama okładka jest robiona z papieru, który nazywa się Echizen-washi. Jest to tradycyjny japoński papier washi, który nieprzerwalnie od 1603 roku jest produkowany w manufakturze w Fukui.

Słowo Monokaki, które widnieje na okładce nawiązuje do historii powstania notatnika. W dosłownym tłumaczeniu oznacza ono pisarz. Również w grafice można zauważyć charakterystyczne przyrządy piśmiennicze, takie jak kałamarz, pióro, ołówek, lampę naftową. Wszystkie te symbole maja nam przypominać w jakiej sytuacji narodził się pomysł na ten notatnik i komu był on dedykowany.

Niezmiennie do dnia dzisiejszego notatniki Monokaki są wytwarzane w manufakturze w jednej z dzielnic Tokio – Asakusa. Manufaktura została założona w 1882 roku i obecnie zarządza nią rodzinę Masuya, która jest czwartym pokoleniem założycieli.

Manufaktura końcem lat 40 XX w.

Monokaki to kolejny wyjątkowy przedmiot z duszą, za którą kryje się ciekawa historia i wysoka jakość. Znajdziecie go klikając tutaj 🙂

 

Newsletter, czyli list bez odpowiedzi.

Pisanie listów i kartek, sprawia mi prawdopodobnie większą przyjemność niż tym, którym je później wysyłam. Nie zniechęca mnie nawet fakt, że ja co roku z wakacji wysyłam około 50 kartek, a otrzymuje zaledwie 2 (DWIE) sztuki! Wybieranie kartek, koloru atramentu i odpowiedniej treści, to mogłoby być moje jedyne zajęcie na wakacjach. Podczas tegorocznych majowych wakacji pisałam kartki również za współtowarzyszkę! Uzależniona? Desperatka? Nie mam pojęcia, tak już mam.

Ale co moje dziwactwo ma wspólnego z newsletterem? A no to, że na newslettery też raczej nikt nie odpowiada. Ba! Sukcesem jest, jeśli ktoś je w ogóle czyta! Newslettery to taka trochę zmora dzisiejszych czasów. Dostajemy ich tak dużo, że nawet bardzo cierpliwi, próbując przedrzeć się przez skrzynkę mailową tracą cierpliwość. Bardzo często nie mają żadnej wartości dla czytelnika, nie licząc oczywiście tych wszystkich, które w tytule mają ‚jesteś piękna’, ‚cześć kochanie’ ‚tęskniłaś?’ – te czytam! Zawsze. Jedno jest pewne, newslettery to zło! Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało.

Ostatnio jednak, zauważyliśmy w Escribo, ze coraz więcej klientów zapisuje się do newslettera, którego my nigdy nie wysyłaliśmy (bo przecież to samo zło). Wpadliśmy więc na pomysł, aby połączyć moją miłość do pisana kartek i listów z newsletterem i spróbować odczarować ich złą sławę.

Co znajdziecie w newsletterach od nas?

  • Informacje o nowych markach, które będziemy sprowadzać do Polski
  • Linki do ukrytych zakładek z przedsprzedażą nowości i limitowanych edycji
  • Plany naszych podróży papierniczych i oczywiście tych targowych po Polsce
  • Kody rabatowe na wybrane kolekcje

Pierwszy Newsletter powędruje na Wasze skrzynki już dziś! Planowo będziemy wysyłać wiadomość dwa razy w miesiącu, konkretne i bez lania wody, więc tylko wtedy jeśli faktycznie będziemy mieli co pisać. Wszyscy, którzy się zapisali podczas zakładania konta dostaną go automatycznie, pozostałych zapraszamy tu:



Bo marzenia trzeba spełniać!

Dziś nadszedł ten dzień w którym spełniło się kolejne z naszych marzeń. Marzeń, bo nie jest to ani projekt biznesowy, ani kolejny etap rozwoju firmy.

Gdy ktoś pyta czy przeliczyliśmy to, czy będzie się opłacało, czy będą klienci? To zdaliśmy sobie sprawę, że na wszystkie pytanie odpowiedz jest jedna – nie! Kto przelicza spełnianie marzeń? My z pewnością nie!

Dziś, 9 grudnia 2015 otworzyliśmy nasze Papierowe Atelier. Celowo nie nazwaliśmy go sklepem, bo nie traktujemy go jak sklep.

Papierowe Atelier to Nasz Dom. To miejsce, do którego chcemy zaprosić wszystkich miłośników papieru, spinaczy, ołówków, piór i atramentu. Zaprosić na wspólne oglądanie zdjęć z podróży, podczas których poszukujemy notatników, dotykanie papieru, próbowanie stalówek i atramentów, na wąchanie okładek i wspólne przeglądanie katalogów. To będzie miejsce, w którym będziemy się mogli spotkać i porozmawiać o naszym wspólnym bziku!

Mamy nadzieję, że nas odwiedzicie!

Zapraszamy do Papierowego Atelier!

Dzień dobry Escribo!

Escribo rozrasta się. Cieszy nas ogromnie, że tak wiele osób podziela naszą pasję i miłość do papieru. Wraz z rozwojem sklepu i coraz bogatszą korespondencją z naszymi klientami, dojrzeliśmy do decyzji o stworzeniu miejsca, w którym będziemy mogli wymieniać z Wami myśli i historie związane z notatnikami, papierem i przyborami do pisania.

Na blogu Escribo będziemy Was na bieżąco informować o nowościach pojawiających się w sklepie i o planach na przyszłość. Mamy dla Was mnóstwo niezwykłych opowieści o naszych papierowych podróżach do niesamowitych miejsc i o naszych spotkaniach z nietuzinkowymi ludźmi.

Mamy nadzieję, że blog stanie się miejscem spotkań, dzięki któremu łatwiej będzie nam Was poznać. Liczymy także, że uda się nakłonić Was do podzielenia się swoimi historiami. Bo te najpiękniejsze dobrze jest zapisać na papierze. A dzięki Escribo utrwalanie ich staje się jeszcze przyjemniejsze.